Przejdź do treści
MI-STUDIOFOTO | WIDEO

Sesje narzeczeńskie

Dwie godziny na to, żeby przestać grać

Sesja narzeczeńska nie jest dodatkiem do ślubu. To pierwsze spotkanie, po którym w dniu ślubu nie będziecie się już zastanawiać, co zrobić z rękami.
Roześmiana para w swobodnych ubraniach obejmuje się na łące w świetle zachodzącego słońca

Jak to wygląda

Spacer, nie sesja zdjęciowa

Umawiamy się w miejscu, które coś dla Was znaczy, albo w takim, które dobieramy razem pod porę roku i światło. Potem po prostu idziemy. Rozmawiamy, Wy idziecie przodem, my z tyłu — i od czasu do czasu podpowiadamy, gdzie się zatrzymać. Nie ma listy kadrów do odhaczenia i nie ma pozy, którą trzeba powtórzyć dziesięć razy.

Pierwsze dwadzieścia minut jest zwykle najtrudniejsze i to jest normalne. Potem przestajecie myśleć o aparacie i zaczyna się ta część, dla której w ogóle warto przyjechać. Dlatego nie umawiamy się na pół godziny — na krótkiej sesji zostają wyłącznie te pierwsze, sztywne kadry.

Tę samą metodę stosujemy potem w dniu ślubu podczas reportażu i przy filmie. Różnica jest taka, że wtedy mamy na to kilkanaście minut, a nie dwie godziny — i właśnie dlatego warto się poznać wcześniej.

Kadry

Naturalnie znaczy bez ustawiania

Poniżej zdjęcia z plenerów — sesje narzeczeńskie prowadzimy dokładnie tak samo, tyle że bez sukni i bez zegara nad głową.

Panna Młoda w wianku ze świeżych kwiatów spogląda przez ramię na Pana Młodego
Para Młoda trzyma się za ręce nad górskim jeziorem otoczonym szczytami o poranku
Panna Młoda z zamkniętymi oczami trzyma bukiet, wiatr unosi jej włosy

Zakres i cena

Co dokładnie dostajecie

Następny krok

Opowiedzcie nam, gdzie chcecie pojechać

Napiszcie, kiedy macie ślub i jaka okolica chodzi Wam po głowie. Odpowiemy, kiedy jest tam najlepsze światło i ile realnie zajmie taka sesja.

Pytania

Zanim się umówimy

Po co robić sesję narzeczeńską, skoro będzie plener w dniu ślubu?

Bo to dwie różne rzeczy. Plener w dniu ślubu trwa dwadzieścia minut, jest w sukni i pod presją zegara. Sesja narzeczeńska to spokojne dwie godziny, w których możecie być sobą i przy okazji oswoić się z aparatem. Pary, które mają ją za sobą, w dniu ślubu zachowują się przed obiektywem zupełnie inaczej — i to widać na zdjęciach.

Nie umiemy pozować. Co wtedy?

Nikt nie umie, dopóki się nie spróbuje — i właśnie po to jest ta sesja. Nie ustawiamy Was jak manekiny, ale też nie zostawiamy bez wskazówek. Mówimy, gdzie stanąć i w którą stronę iść, a resztę zostawiamy Wam. Najlepsze kadry powstają zwykle wtedy, gdy zapomnicie, że ktoś fotografuje.

W co się ubrać?

W to, w czym naprawdę chodzicie. Sesja narzeczeńska nie jest przebieranką — ma pokazywać Was, a nie stylizację. Warto tylko unikać dużych napisów i mocnych wzorów, bo przyciągają wzrok bardziej niż twarze. Jeśli macie wątpliwości, napiszcie przed sesją, podpowiemy.

Gdzie robicie sesje narzeczeńskie?

Najczęściej w Małopolsce: Pogórze Wiśnickie, dolina Raby, Puszcza Niepołomicka, Beskid Wyspowy, a przy dłuższych sesjach także góry. Miejsce dobieramy do Was, a nie odwrotnie — jeśli jest łąka, na której się poznaliście, to jest lepszy pomysł niż najładniejszy punkt widokowy w regionie.

O której godzinie najlepiej zrobić sesję?

Na godzinę, półtorej przed zachodem słońca. Światło jest wtedy niskie i miękkie, a ludzi w plenerze najmniej. W środku dnia da się fotografować, ale wymaga to szukania cienia i efekt jest po prostu inny. Konkretną godzinę ustalamy pod datę sesji, bo latem i jesienią różnica jest spora.